Skąd wiadomo, że zysk operacyjny Orlenu w pierwszym kwartale bieżącego roku przekroczył 400 mln zł albo że wzrosną stopy procentowe? Kogo wymienia się wśród kandydatów na stanowiska prezesa NBP? Na ile wyceniono akcje PZU, które ma zadebiutować na parkiecie w Warszawie w połowie maja? Dlaczego banki niechętnie pożyczają pieniądze firmom deweloperskim?
O tym wszystkim donoszą aktualności giełdowe, które warto śledzić codziennie, jeśli jest się inwestorem. Nawet jeśli nie zarządza się swoim portfelem akcji samodzielnie, tylko robi to makler, powinno się być na bieżąco, żeby wiedzieć, czy broker nie ryzykuje zbytnio naszymi pieniędzmi.
Jak wiadomo, giełda pozwala szybko się wzbogacić, ale duże jest też prawdopodobieństwo straty, dlatego giełda jest inwestycją raczej długoterminową, przynajmniej na dwa, trzy lata.
Poza tym parkiet nie może być jedynym miejscem, w którym lokuje się kapitał. Podstawowa zasada inwestowania mówi o dywersyfikacji, czyli rozdziale pieniędzy przynajmniej na kilka źródeł. W ten sposób minimalizuje się ryzyko straty.
Z rynkiem kapitałowym jest tak, że jeśli na giełdzie dzieje się źle, rośnie wartość obligacji, a banki podnoszą oprocentowanie. W ten sposób inwestor przynajmniej nie straci środków albo będzie to strata możliwie minimalna. Ostatni kryzys był głęboki. Indeksy na giełdzie spadły średnio o 50-60 proc. Gdyby zainwestować w akcje wszystkie oszczędności, skurczyłyby się więc one o ponad połowę.